
„Krwawe walentynki” na rynku kruszców. Złoto i srebro w ogniu wyprzedaży – co się dzieje?
Inwestorzy, którzy szukali schronienia przed rynkową niepewnością, przeżyli dziś prawdziwy szok. Złoto, uznawane za fundament stabilności, zanotowało najgorszą sesję od dekad, a srebro dosłownie „spadło z klifu”. Czy to pęknięcie bańki, czy brutalne czyszczenie stop-lossów przed kolejnym rajdem?
Kluczowe fakty w skrócie:
- Historyczne tąpnięcie: Srebro zaliczyło najgorszą sesję od 1983 roku, tracąc w szczytowym momencie paniki blisko 27-35% wartości (spadek z poziomu ok. $120 do testowanych $72-78 za uncję).
- Złoto pod presją: Kruszec, po ustanowieniu rekordów powyżej $5500, zanurkował poniżej psychologicznego wsparcia $5000, notując najgłębszy dzienny spadek od trzech dekad.
- „Efekt Warsha”: Bezpośrednim impulsem do wyprzedaży była nominacja Kevina Warsha na szefa Fed, co rynki odebrały jako sygnał jastrzębiej polityki i umocnienia dolara.
- Margin Call: Gwałtowny ruch wywołał lawinę tzw. margin calls na giełdach towarowych (m.in. CME), zmuszając traderów do natychmiastowej sprzedaży pozycji, by pokryć depozyty.
- Sygnał dla GPW: Załamanie cen srebra i miedzi uderzyło w wyceny spółek wydobywczych, z KGHM na czele, wywołując czerwoną serię na warszawskim parkiecie.
Panika w „Safe Haven”
Czarne chmury nad metalami szlachetnymi zbierały się od kilku dni, ale dzisiejszy poranek na giełdzie w Londynie i Chicago przyniósł prawdziwe trzęsienie ziemi. Złoto (XAU/USD) w ciągu zaledwie kilku godzin straciło blisko $500 na uncji, spadając poniżej psychologicznej bariery $5000.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja na srebrze. Biały metal, nazywany „złotem dla ubogich”, stracił niemal 27% swojej wartości. Tak gwałtownej przeceny rynek nie widział od 1983 roku. Inwestorzy, którzy weszli w pozycje długie na szczytach ze stycznia, są obecnie masowo wyrzucani z rynku przez tzw. margin calls.
Dlaczego wszystko leci w dół?
Przyczyn tego rynkowego armagedonu jest kilka, a ich kumulacja okazała się zabójcza:
- Dolarowy walec (USD): Rentowności amerykańskich obligacji skarbowych wystrzeliły do poziomów niewidzianych od lat, co sprawiło, że nieoprocentowane złoto nagle przestało być atrakcyjne.
- Liquidation Event: Duże fundusze hedgingowe, notując straty na innych rynkach, zostały zmuszone do wyprzedaży swoich najbardziej płynnych aktywów – czyli właśnie złota i srebra – by pokryć depozyty zabezpieczające.
- Techniczne załamanie: Przełamanie kluczowych wsparć uruchomiło lawinę automatycznych zleceń sprzedaży (EAs), co tylko pogłębiło krach.
Co to oznacza dla polskiego inwestora?
Dla krajowego rynku to podwójne uderzenie. Z jednej strony taniejące metale, z drugiej – słabnący złoty. Jednak największą ofiarą jest giełdowy gigant KGHM. Przy tak drastycznym spadku cen srebra i miedzi, kurs „miedziowego giganta” na GPW świeci na czerwono, testując minima z ubiegłego roku.






